niedziela, 24 marca 2013

Plus ... minus ....

1. Pysia
    Ponad dwa tygodnie temu pisałam że mi się Kita rozchorowała (tutaj) , cały czas leczymy. Łyka Kitka rozkruszone tablety i  się nie buntuje, nawet jej smakują. Robiliśmy drugie badanie moczu /udało sie go złapać cudem/ i wyniki są duuużo lepsze. Wygląda na to, że to naprawdę było i  jest zapalenie pęcherza. W piątek idziemy na następną kontrolę :-)
Póki co panienka hasa i broi jak dawniej ...


2. Tygrysek
    Troszkę się chłopak nudzi ... wiecznie wypatruje przez okno wiosny. Strasznie miaukoli pod drzwiami i pod oknem balkonowym. Zwiał mi ostatnio dwa razy na klatkę schodową, ale karnie wrócił DO DOMU :-))) Żal mi go bardzo. Dzisiaj go wypuściłam troszkę na balkon ale na krótko bo Pysia zaraz tez chce wyjść, a niestety z chorym pęcherzem na lodowatych płytkach lub lodowatym parapecie siadanie ma zabronione !!!
Pozostaje im parapecik wewnątrz.....


3.Wiosna
    Plusy .... cieplutko, cieplutko, cieplutko, balkon cały dla koteczków, otwarte okna. Od razu ma się power i chęć do życia, do działania ..... góry można przenosić :-))) Śpiew ptaków za oknem, szaleństwo roślin - tak szybo się soczyście zazielenią, tak  wszystko kwitnie i pachnie cudnie. A chałupa jaka od razu wysprzątana , okolica wygrabiona, zimowe pod śniegowe śmieci wyzbierane:-)))
    Minusy ... a raczej minusy mieszkania w bloku ... ( i tak do mrozów) wieczne darcie ryjów (przepraszam za wyrażenie) od poranka do zmroku. darcie sie oczywiscie całego stada osiedlowych dzieciaków. Mam pecha bo od kilku lat kumulacja jest pod moim blokiem. Jak dzieciaki idą do domu to wyłażą małolaty i siedzą na ławkach pod balkonami i dalej dra ryje (znowu przepraszam za wyrażenie) a ci to czasami do rana. Można by tak wymieniac w nieskończoność.
     Zima ..... dlatego moje marzenie największe (chyba nie do zrealizowania) jest mieszkać z dala od dużych skupisk ludzkich. W tym miejscu mogę powiedzieć że kocham zimę bo na osiedlu jest CISZA ....
     A tak na marginesie .... chyba sobie sprawię słuchawki przemysłowe aby czuć ze mieszkam u siebie a nie na osiedlowym placu zabaw lub osiedlowym parkingu. Aby w spokoju oglądać TV tez muszę sobie sprawić porządne słuchawki.
No to sobie trochę profilaktycznie pomarudziłam.

Właśnie widziałam w TVN prognozę pogody 16sto dniową ... no no , od 31go już kilkanaście stopni ... wiosna idzie . Ciesze się bardzo i jednocześnie boje się biorąc pod uwagę moje rozważania powyżej.

Miłego tygodnia przed światecznego życzę . 
Gniazdka dla zajączków szykujcie, może Wam coś przyniosą :-)))))

22 komentarze:

  1. Alu, bardzo dobrze Cię rozumiem, dlatego tak się cieszę że mam domek na wsi.Choć wychowałam się w bloku i wtedy mi się to podobało, to jako dorosłą osobę tak samo mnie wnerwiali hałaśliwi sąsiedzi.

    Cieszę się że Pysia zdrowieje. A może Tygryskowi jakąś nową zabawkę sprawić? Gacek bardzo się rozruszał wędką od Amyszki, a dziś robiąc zamówienie w Zooplusie podliczyłam bonusowe punkty i nawet wystarczyło na darmowy tunel :-)

    Pozdrowienia i głaski :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiedzialam ze w zooplusie sa jakies punkty...?

      Usuń
    2. Są, za każde zamówienie chyba powyżej 100 zł. (nie jestem tu dokładnie pewna kwoty).

      Usuń
    3. Też ostatnio zbierałam punkcik do punkcika i załapałam się na domek za 1000 punktów. Nie powiem żeby zrobił furrrrrorę ale jak Pyśka ucieka przed Tygrysem /on ja czasami zbyt mocno tarmosi/to ma nowy schron ;-)

      Głaski przekazane :-)))

      Usuń
  2. kiedy mieszkałam w warszawie miałam pod oknem plac zabaw. japy darły się ciągle. i stare i młode. wieczorem plac zabaw zamieniał się w małpi gaj. nie zdzierżyłam i napuściłam i policje i straż miejską (oczywiście na tych nocnych). te całodzienne pozostały. dzieci z kilku osiedli sie schodziły, bo to był jedeny plac zabaw w okolicy.
    jak ja ciebie rozumiem, alu.
    głaski dla futerek i uściski dla ciebie:)
    i życzenia zdrowia dla pyśki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głaski przekazane :-)))
      Nasza policja nie przykłada się za bardzo .... niestety ...

      Usuń
  3. oby pysia jak najszybciej wyzdrowiala,wiem sama co co znaczy chory kot w domu, na wszystko trzeba uwazac...
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam fajne naparapatniki na zewnątrz .... teraz tylko na to pozwolę im siadać ....a swoją drogą nie wiedziałam ze leczenie kota aż tyle kosztuje ....

      Usuń
  4. Wiem coś o hałaśliwych sąsiadach... Często tak jest, że spać nie można... ech :/
    A dla Pysi duuuużo zdrowia!
    Pozdrawiam :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu Pyśki :-)))
      Sąsiadów nie mam złych ... gorzej z osiedlowymi łobuziakami ... i nocnymi markami ... oni wszystko i wszystkich mają w nosie.

      Usuń
  5. Też wypatrujemy wiosny ,ale na balkon jak na razie nie wypuszczam bo zimno strasznie. Co do badania siuśków ,to widziałaś wpis u mnie o tym ? ...http://kotyszki.blogspot.com/2013/03/fus-test.html#comment-form
    Może się przyda ;)
    Uroki życia w bloku też znam ,niestety ... Ale jak wygram parę baniek to tak jak ewa z mazurskiej krainy - zamieszkam z dala od takich skupisk :-))
    Za zdrówko Pysi kciuki ,a buziaki dla obu i dla Ciebie :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam FUS-TEST ... bardzo fajna rzecz i zamierzam kupić.
      A te parę baniek też by się przydało ..... już mieszkam pod Tatrami oczami wyobraźni :-)))
      Za buziaki dziękujemy :-)))

      Usuń
  6. Jejku, współczuję Ci tego sąsiedztwa. Wiem co to znaczy. Pod domem mam park i ławki, gzie menele całe lato urządzają imprezy. Trzeba się dusić w upały przy zamkniętym oknie, bo od ku..ew można oszaleć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sąsiedztwo jest ok ... mam fajnych sąsiadów. Natomiast zloty pod blokiem, dzieciaków, potem małolatów, a czasami pijaczków są straaaasznie męczące.
      Właśnie najgorzej jest latem ... gdy przy zamkniętych oknach nie da się żyć ... ale co tam , damy radę - JAKOŚ :-)))

      Usuń
  7. To mnie pocieszyłaś tą prognozą pogody :-)
    Zdrówka dla obu kociaków życzę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję w imieniu kociaków ...... ;-))))

      Usuń
  8. Ale dobre wieści, że u kotuni dobrze ;) Swoją drogą Dyziowi leki też smakowały, prawie sam je wcinał :D

    Co do hałasu....lubię mieszkać w mieście, ale ten hałas też mnie dobija. Moje okno wychodzi na ruchliwą ulicę, w dzień hałas tramwajów i ruchu, w nocy także tramwaje (nocne) i drący się podpici ludzie. W kuchni natomiast od osiedla wcale nie lepiej. Pod oknami są schodki, więc idealne miejsce w lecie do siedzenia, picia piwa i gadania. O sąsiadach moich nawet nie wspomnę, bo bym musiała się za dużo rozpisać ;) I tak się do tego wszystkiego "przyzwyczaiłam", ze jak jadę na wieś do rodziny, to nie mogę zasnąć, przewracam się z boku na bok nawet dwie godziny...bo cisza aż w uszach dzwoni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzę o takiej ciszy ...
      Kiedyś mieszkałam w domku jednorodzinnym z ogrodem, teraz mieszkam w bloku. Fajnie było wyjść z domu do ogrodu , sadu, teraz wyjdę z mieszkania i już nie jestem u siebie. Czuję się jak w dziupli na drzewie.
      Jak to różne rzeczy każdemu inaczej odpowiadają :-)))
      Trudno jest się przyzwyczaić ... ale może z czasem :-)))

      A te Pysiowe i Dyziaczkowe tablety chyba są specjalnie smakowane, aby kociaki chciały to jeść ... i dobrze, nie wyobrażam sobie inaczej ... to by była bitwa :-)))

      Usuń
  9. Cieszę się, że Pysia zdrowieje. Moje też już wariują bo słońce świeci i na balkon by chciały. Wczoraj wypuściłam je na troszkę.
    My mieszkamy w bloku ale pod naszymi oknami nie ma placu zabaw. Jasne, że czasem dzieci szaleją ale jest spoko. Ciągle dziękuję w duchu, że się nam tak udało wybrać mieszkanie.
    Ja nie umiałabym mieszkać na odludziu. Bałabym się chyba. Czasem marzę o domu na wsi. Ale ponieważ długo tak mieszkałam to wiem, że nie byłby łatwo przy obecnych finansach, bez drugiego samochodu itp. I z koniecznością dojeżdżania do pracy do miasta. Więc na razie cieszę się naszym życiem miejsko-blokowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak wszystko ma plusy i minusy i życie na wsi i życie w mieście.
      Teraz na wsi bez samochodu to katastrofa. Kiedyś jeździło dużo autobusów, więcej pociągów...
      Dobrze jest jak jest, byle zdrowie było, a resztę się jakoś ogarnie.
      Chociaż nie mam na to pomysłu na razie ... byleby się za bardzo nie denerwować, bo zwariuję :-)

      Usuń
  10. Oj, muzę się z Tobą niestety zgodzić co do minusów wiosny. Ciepłe pory roku to sezon na nieustanne darcie ryja pod oknami. Mieszkam na terenie małej wspólnoty. Pod moim oknem na kawałku zieleni postawiono ławeczki, piaskownicę, ślizgawkę, drabinki. No i zaczęło się. Bezsensowne, pozbawione jakiejkolwiek celowości piski, wrzaski, ryczenie dzieciaków. Dla nie ma tłumaczenia, że to dzieci, muszą się wyszumieć. To nie jest żadna zabawa, bieganie w kółko i wydzieranie mordy bez celu, a przy tym zupełnie bezmyślna demolka: zdzieranie kory z drzew, deptanie kretowisk, tu coś urwać, tam zerwać. A wszystko to za aprobatą siedzących na tych ławeczkach matek!

    Acha, psie kupy, taaak, to kolejny największy minus wiosny, psie odchody, wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemek ... łącze się z Wami w bólu :-)))
      A tak na serio, nie mieszka się lekko w takich warunkach.
      Niby człowiek się cieszy że jest piękna pogoda, zwierzaki szczęśliwe tylko ten "MAŁY" kłopot za oknem ... hasło "to tylko dzieci" na mnie nie działa.
      A jak cudownie jest latem gdy przez kilka dni pada deszcz ... CISZAAAAA :-)

      Ale póki co wiosna dopiero za momencik ... nie nakręcajmy się negatywnie :-)

      Usuń