czwartek, 30 maja 2013

Czas wracać na ziemię ....

Pogoda  mi przez te 5 dni w Tatrach nie dopisała. 
Jednak Tatry postanowiły się z mną cudownie pożegnać odsłaniając cały swój majestat.
Zasadniczo lubię mieszkać na Cyrhli /tym razem mieszkałam koło dworca/ u ludzi którzy mają ogród z widokiem na Tatry, gdzie uwielbiam przesiadywać obserwując wschody i zachody słońca.
Postanowiłam tam podjechać w dniu wyjazdu i się nie zawiodłam.






Spotkałam też moją ulubioną sąsiedkę - brązową krówkę. Można chodzić do gospodarza po mleko  i takie mleko zsiadłe jest jak miód w gębie latem  - smakuje nisamowicie. Krówka pasła się oczywiście na swojej łączce.



Przede mną było 11 godzin podróży autobusem całą noc. Poszłam jszcze rzucić okiem na Tatry - widok z pod mojego pensjonatu obok polany miejskiej;




Dotarłam do domu o 4 rano ... prysznic, mizianie kotczków, wyprostowanie kości i do pracy na 10 godzin. Nosem jeździłam po klawiaturze pod koniec dnia. 
W domu kotek pilnował walizki, żebym przypadkim znowu gdzieś nie wyjechała.



Okazało się ze kotki tak bardzo tęskniły ze odkąd razm miszkamy /3 lata/ po raz pierwszy dzień przed moim przyjazdem zrobił któryś kupę w obu pokojach na dywan- chyba się podzielili rolami... No cóż wybaczyłam łobuzom, dywany i tak do prania idą "za chwilę" .... jednak kocia matka chrzestna która sie nimi opiekowała miała co sprzątać.

Za to dzisiaj odsypiam wszystko /dobrze ze mamy wolny dzień/, rano śniadanko oczywiście z oscypkiem. Pranie samo się robi i schnie na balkonie, wiem wiem święto ... ale trzeba wykorzystać to ze słonce świeciło i wszystko wyschło, bo po 17stej przyszła burza i lało sie z nieba jak z kranu.
A koteczki cały czas w poblizu ... tylko się podkładają do miziania i cały czas coś opowiadają ... :-)))




Miło wrócić do domku !!!!!! :-)

PS. Został mały niedosyt ... po Tatrach nie udało się pohasać ...

poniedziałek, 27 maja 2013

Czas minął ...

... a Tatry nadal w chmurach :-( 
To jeden z najgorszych wyjazdów w Tatry - pogodowo oczywiście.
Mój "przydomowy" punkt obserwacyjny w najlepszym momencie pokazał się tak - że przynajmniej moją ulubioną trasę z Hali Gąsienicowej przez Boczań było widać ...





Jednak celem mojego wyjazdu było spotkanie z grupą fajnych ludzi - fanów Milki i Tatr
Było miło, sympatycznie, ciekwie, poznalismy wiele ciekawych mało znanych miejsc w Tatrach dzięki przewodnikowi. Na koniec było ognisko i prezenty od Milki :-)



Pozostałe dni trzeba sobie organizować samemu. kocham Tatry uwielbiam na nie patrzec, uwielbiam po nich chodzić, ale tym razem pogoda totalnie nie dopisala ...
Kasprowy wczoraj o poranku;


Trzeba było desantować sie na słoneczne Kalatówki , gdzie jeszcze m-c temu było fioletowo od krokusów - tutaj. Za to na hali spotkałam pięknego liska chytruska który wdzięcznie mi pozował :-)




Dzisiaj nadal Tatr nie widać .... ech :-(    
Tylko mi Strążyska lub Kościeliska pozostała aby się wsłuchać w cudowny szum wartkich potoków górskich który uwielbiam .
Jutro czeka mnie znowu 11 godzin podróży .....

PS. U kotków wszystko dobrze :-)))

Odwiedzę Was wszystkich i nadrobię zaległości w komentarzach jak wrócę do domku  - pozdrawiam moi ulubieni kociolubni :-)))

piątek, 24 maja 2013

Mały wypad w Taterki .....

Postanowiłam wyskoczyć na 5 dni do Zakopca no i.... ... ...
...w  momencie mojego wyjazdu popsuła się pogoda , spadla temperatura dość drastycznie i pada.
 Z prognoz widzę, że jak będę wyjeżdżać to zrobi się pięknie cieplutko i słonecznie .
A najbardziej przykre jest to że wyjazd i data ustalona od stycznia ....i nic nie dało się przesunąć.
Nawet mój kochany Tygrysek pomagał mi sie pakować ... widzę ze zaczął od żwirku hehe :-)))
11 godzin w autobusie wyjazd 23go 20:25 - żegnam dzień z pięknym czerwonym zachodem słońca. 
W Krakowie leje, ku mojemu zdziwieniu w Zakopcu sucho o poranku 24go, ale wystarczyło że wysiadłam z tego ch...go autobusu i pada pada pada ....
Tatry pod pierzynką ... 

Zdecydowanie nie tak powinien prezentować się ten widok na moje powitanie. 
Tam za chmurką jest piękna panorama  .....
Jaka pogoda będzie jutro ............
Generalnie dzień minął na podwójnym obchodzie Krupówek, targu pod Gubałówką . Mały wypad do Poronina do pracowni XXX celem zakupu dwóch fajnych rzeczy w stylu góralskim dla mnie i na prezent dla mojej ulubionej poznanianki.
Oczywiście musiałam odwiedzić najwspanialszą cukiernię i najsmaczniejszą ... Samanta sie nazywa .Kawa i serniczek rewelacja.
Z uwagi na nie ciekawą pogodę myślałam, aby wpaść do Teatru Witkacego, ale dziś akurat nic ciekawego nie grają .

Jutrzejszy dzień zapowiada się zdecydowanie ciekawiej :-))) 

PS. Koteczki są pod opieką "Matki Chrzestnej" .... więc spox.:-)

niedziela, 19 maja 2013

Czasu brak ..... brak czasu na bloga ....

Eeeeeeech, ostatnio nie mogę się zebrać, aby coś mądrego napisać, aby cokolwiek napisać.
Niedawno przeglądałam stare zdjecia .... szkoda że moje koteczki juz urosły  - a takie były z nich malusie słodziaki.




Teraz to wyrośnięte, a nawet przerośnięte kociska .... ale tez słodziaki :-))))))

Miłego tygodnia kocioblogowicze .... ;-)))))))



niedziela, 12 maja 2013

Tak sobie dni płyną .... + przemiłe wyróżnienie :-)))


Kto powiedział że suszarka  tylko służy do wieszania prania - no kto  ? 


             
ooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo

Zaglądamy sobie z koteczkami na Wasze blogi regularnie, widzę że Tygrysek zapatrzył się na Mikesza z Guciem u Amyszki (tutaj). Postanowił również zacząć chować sie pod kocyk lub kołderkę ...  dłuuuugo potrafi sobie siedzieć w "schowku" :-) Trzeba uważać gdzie jest kot zanim "se człek legnie na wyrko" :-))).


                        ooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo

 A teraz przemiła sprawa;
Otrzymaliśmy wyróżnienie od Brujity (tutaj)  ... serdecznie dziękujemy , bardzo ! :-)
Mizianki dla koteczki Venus przesyłamy :-)))




Odpowiedzi ;

1. Kolor Twoich oczu
szary
2. Ulubiony kwiat
tulipan
3. Ulubiona potrawa
jajo sadzone+ sernik
 4. Wakacje na leżaku czy z plecakiem
z plecakiem
4. Wymarzona podróż
- rejs Nilem
-Peru : Machu Picchu
-Australia
5. Ulubiony autor i jego ksiązka
-nie mam ulubionych, to się zmienia
6. Osoba, która podziwiasz i za co
-muszę przemyśleć - odpowiem później
7. Dlaczego blogujesz??
- zaraziłam się od innych, miło pisać o swoich milusińskich
 o wrzucaniu zdjęć nie mówiąc :-)))
8. Humanistka czy umysł ścisły??
-humanistka
9. Twoje największe marzenie
- mieszkać pod Tatrami
10. Recepta na szczęśliwe życie
-być zdrowym i mieć z czego żyć, a reszta się ułoży sama
11. Ulubiony cytat, myśl, fragment 
"Im więcej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta"
i to nie jest slogan 


 Jak mam w zwyczaju nie będę nominować innych blogów, gdyż nie umiałabym wybrać. 
Wszystkie wymienione na mojej stronie, obserwuję, podziwiam i uwielbiam (w szczególności ich kocich bohaterów) :-)))

 Bardzo dziękuję, że nas również odwiedzacie :-)))



niedziela, 5 maja 2013

A było tak miło ........

 Dzisiaj o poranku pogoda była w sam raz na wyjście w Tatry , rześko, świeżo, słonecznie i  zapowiedź temperatury powyżej 20 st C  w ciągu dnia .
Marzenie...
Jednak jestem niestety u siebie na nizinach , 660 km od Taterków  i nic z tego… :-(((


oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo

Minął weekend  !!!     Pięć dni luzu !!!
Pogoda była niby ok, bo nie padało w ogóle, ale było zimno , więc z domku nosa wystawiać się nie chciało. Głównie z Ziutkami zacieśnialiśmy więzi na przytulankach ,  zabawach,  miziankach,  całuskach itd itp. Pogoda za oknem sprzyjała spanku i ziewanku :-)))
 

Jedynie wczoraj pozwoliłam sobie wyjechać i wrócić dzisiaj … oczywiście zostawiając kociakom pełne miski żarełka i wody . Nie widzę focha , więc wszystko ok.

Ale jest nadzieja …. na przełomie maja i czerwca  - mamy następny długi weekend :-))))))


oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo 

Odkąd zrobiło się cieplej można spędzać czas na czesaniu kota na balkonie. Wspaniała rzecz – nie nabrudzimy w domku … a kłaki lecą heeeeeeeeeeeeeeeen w świat  . Moje kociaki uwielbiają takie „mizianki’  - sami się podkładają mrucząc     jeszcze jeszcze , o brzusiu zapomniałaś , a jeszcze ta łapka , a ogon !!! „      -  narzędzia im są obojętne. Więc używamy superrękawicy i furmiratora. Zaczynamy furmiratorem a wykańczamy rękawicą :-)))


ooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo 

Miałam tego nie pisać , ale ….. NIE CIERPIĘ PONIEDZIAŁKÓW !!!!!!!!!!!!!!!!!
Ale uszy do góry  -  byle do piątku :-)
 


czwartek, 2 maja 2013

Leniwe Święto Pracy :-)

 1 maja !!! Wspomnienia z dzieciństwa, przymusowe marsze, festyn, parówki i wata cukrowa z oranżadą .
Jak to brzmi, jak relikt z prehistorii.

Wczorajszy 1 maja minął nam leniwie. Pomimo pięknej pogody bez spacerków itp. 
Święto Pracy postanowiłam uczcić leniuchowaniem. 
Troszkę pracy papierkowej przyniosłam do domu więc było co robić ...

Za oknem wiosna, co prawda skromna w mojej osiedlowej roslinności, ale jest  !!!
Co nie co z balkonu można wypatrzeć .



Pysia lubi balkonikować wiec co chwilkę w innym miejscu leżakowała.





 
Natomiast Tygrys uznał że nie będzie się lenił. 
Cały czas marudził chodził za mną, witkę z piórkami przynosił ... szukał chłopina zajęcia.



Dzisiaj tez mam wolny dzień, ale raczej skupiam się na porządkach takich dla których nie było czasu przez całą zimę . 
Rozmyślam o remoncie kuchni.

O pracy nie myślę .... mam mocne postanowienie  - 5 dni sie nie stresować.
No to miłego weekendowania :-))))))