Pamiętacie naszą "Przygodę nocą" z sierpnia 2013 roku - tutaj ? PRZECZYTAJ ...
Przysporzyła wiele zmartwień, rozterek i niepokojów.
Wizyta u weta po tym incydencie, lektura Waszych komentarzy spowodowały niepokój i kilka tygodni obserwacji z lękiem.
Przypominam że nietoperze mogą roznosić i roznoszą wściekliznę.
Aby się zabezpieczyc na przyszłość, pomimo, iz moje koty to tzw koty domowo - balkonowe w tym roku przeciw wściekliżnie tez zostały zaszczepione.
No i znowu mamy sierpień jest po 01:00 w nocy i znowu ta sama sytuacja.
Tym razem obudził mnie wydawany przez jeszcze zywego nietoperza dźwięk echolokacyjny.
Oczywiście biedaczek wleciał do kuchni i Pyśka go upolowała.
Widze ........... biegnie dziewcze ze zdobyczą na balkon.
Żal mi się nietoperzyka zrobiło - żył przecież jeszcze, wiec w te pędy biore kocyk owijam kota i i i i .... usiłuję otworzyc jej szczękę.
Ojjjjj nie było latwo - zaciśnięta jak u krokodyla :-)
Ojjjjj nie było latwo - zaciśnięta jak u krokodyla :-)
No i co zostałam ugryziona ..... hmmm tylko przez kogo - przez kota czy nietoperza , oto jest pytanie.
Wypuściła go w końcu i został wyrzucony poza balkon.
Oto moja dzielna krwiopijczyni - te czerwone plamy na futrze koty to moja krwawica.
Po zaszczepieniu zwierzaków mniej sie o nich martwię w takich wypadkach.
Teraz martwie sie o siebie .....
Niech te nietoperze nas omijają !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
(Z tego wszystkiego , chyba podniesionego poziomu adrenaliny hasałam jak kot mimo zapalenia korzonków.
Znowu boli jak smok i nie mogę się ruszać za bardzo.
No i koniec spania ... może nad ranem usnę.
Koty smacznie śpia jak by nigdy nic.)
Znowu boli jak smok i nie mogę się ruszać za bardzo.
No i koniec spania ... może nad ranem usnę.
Koty smacznie śpia jak by nigdy nic.)
Alison, biegusiem do lekarza! Nie ma co ryzykowac i trza sie szczepic, zanim sie wsciekniesz.
OdpowiedzUsuńZ tym nie ma zartow!
Byłam biegusiem :-)
UsuńDo lekarza !!! koniecznie się zaszczep !!!
OdpowiedzUsuńZrobione :-)
UsuńBiednaś Ty, biedny nietoperek. One faktycznie czasem przenoszą wściekliznę, ale nie jest to częste. Odwiedzić lekarza warto, ale w panikę wpadać nie ma co. Ponieważ nietoperki są pod ochroną i są organizacje działające na ich rzecz ostatnio miałam okazję oglądać i dotykać maluszki nietoperzowe, niesamowite przeżycie.
OdpowiedzUsuńPrawda tez je lubię. Takie piękne usiole mial ... ale życia mu nie uratowałam ....
UsuńTa moja łowna kota jest bezwględnym łowcą ...
Leć do lekarza natychmiast.
OdpowiedzUsuńMożesz mieć problemy ...
Pamiętam jak po ugryzieniu przez wiejskiego nieszczepionego kundelka
zgłosiłam się do lekarza po 3 dniach...
Była taka afera i wszyscy od dołu do góry mnie opieprzali...
Od sprzątaczki, przez pielęgniarki do Ordynatora.
Nic mi nie było , pies na obserwacji
ale uświadomili mi ,że tak nie wolno
i dlaczego.
Oglądałam program w TV , gdzie grotołaz niewinnie capnięty przez nietoperza,
17 lat chłopak zmarł na wściekliznę...
Zlekceważył...
Znam tą historię Krysiu więc tym bardziej polecialam do lekarza...
UsuńKurcze, jakiś magnez na nietoperze macie.....
OdpowiedzUsuńNooo tez sie dziwię ... lubia naszą okolicę :-)
UsuńU nas tak bywało z ptaszkami ale one nie gryzą i nie wściekają. Nietoperek był raz w poszwie na balkonie, udało się go wytrzepać i też wyszczerzył na mnie zębiska ale nie capnął. Musisz się udać do lekarza nie ma żartów z tym wirusem a ranę dobrze dezynfekować. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńZrobione .... cdn
UsuńO kurczę, ale przygoda. Mam nadzieję, że to ugryzienie to nic poważnego, ale lepiej chyba odwiedzić lekarza...
OdpowiedzUsuńOdwiedzony :-)
UsuńTo biegiem do lekarza, wścieklizna to nie przelewki.
OdpowiedzUsuńU nas historia była podobna, wpadł nietoperz do mieszkania przez otwarte okno, kociak go zadrapał i próbował upolować.
W wielkiej panice i łzach do weta, ale na szczęście Pestce nic się nie stało, Po obserwacji zaszczepiliśmy ją a potem resztę kociaków.
Ja po ubiegłorocznej przygodzie tez zaszczepiłam koty przecie wsciekliźnie i juz sie mniej martię , Ale teraz sobie zrobiłam kuku ...
UsuńO matko! Umarłabym za strachu gdybym była w takiej sytuacji, nietoperze są straszne. Już niech Was te nietoperze omijają, koty mogą się wykazać w polowaniu na muchy. Do lekarza lepiej idź, mam nadzieję że to nic poważnego.
OdpowiedzUsuńMnie nietoperki fascynują i zawsze grzecznie jak wleciały tak wyleciały z mieszkania . Teraz jak sa koty to sie zrobił lekki horrrorrr
Usuńooo, to bieda, bez szczepienia się nie obejdzie!
OdpowiedzUsuńNo i tak jest :-(
UsuńA to Ci Pysiulka łowna! Jak mieszkałam w Krakowie też raz wpadł do mieszkania nietoperz, teraz na wsi się nam to nie zdarza ;-)))
OdpowiedzUsuńFajne są takie gacusie, ale najlepiej z daleka ;-) Mam nadzieję, że nic Ci nie będzie Alu no i że plecy odpuszczą szybko. Pozdrowienia i głaski dla dzielnej łowczyni i braciszka :-)
Pysiulka mnie zaskakuje na kazdym kroku - "lwica" jedna no !!!! Plecki to pikus .... z tego wszystkiego szybko ozdrowiałam :-)
UsuńOj niedobrze :(( Popieram przedmówczynie ...
OdpowiedzUsuńKciuki za zdrówko !
Wielkie dzięki :-)
UsuńTeż nas kiedyś "nawiedzały" nietoperze, na szczęście było to za czasów kiedy jeszcze nie mieliśmy kotów. Teraz jest z nimi (nietoperzami ;)) spokój i (odpukać) nie pchają się do domu.
OdpowiedzUsuńA dla spokoju ducha warto się wybrać do lekarza, nigdy nie wiadomo co takie dzikie zwierze nam zafunduje…
Zdrowia życzę i pozdrawiam! :)
Odpozdrawiem, lekarz zaliczony :-)
UsuńPójdziesz do lekarza i będzie dobrze, zobaczysz
OdpowiedzUsuńOj byłam i to z przygodami :-)
UsuńCzy byłaś u lekarza? nie wolno lekceważyc i czekac az przejdzie. Ugryzienia nietoperzy bywaja b. niebezpieczne!
OdpowiedzUsuńBylam bylam i tez sie przestraszyłam jak smok :-)
OdpowiedzUsuńCo za historia! Rozumiem jednak i ja bym tak zrobiła.
OdpowiedzUsuńPrawda prawda historia nieciekawa ...
Usuń