Nigdy nie miałam kotów "w domu", ludzie opowiadali że skaczą po meblach, że wszystko niszczą ... że trzeba zmienić/zabezpieczać wiele rzeczy w mieszkaniu na ich przyjęcie. Pomału zaczęłam to dostrzegać.
Mieszkaliśmy juz razem 4 m-ce, im były kotki większe, tym wyżej wchodziły. Bardzo im sie spodobał parapet. Za oknem ptaszki, robaczki - caaały świat :-)))
Co raz mniej miejsca było na moim parapecie na te małe dupeczki...
Co raz wiecej drobnych przedmiotów z parapetu i z innych miejsc trzeba było chować .
Kilka kwiatków /nawet kaktusy/ i gadżetów skończyło tragicznie ..
Zaanektowali cały parapecik . Przyszły Święta Bożego Narodzenia i na parapecie główną ozdobą były koty :-))) Zamiast choinki :-)))
Czyż ten wystrój parapetu nie jest uroczy .... co tam ramki, kwiaty i inne pierdolety . Wszyskie zniszczenia mają wybaczone !!! Mogę na nich patrzec godzinami. Teraz to nawet mają legowiska parapetowe, ale o tym innym razem ....:-)))