niedziela, 28 października 2012

Goście na balkonie ... :-)


                Co roku późną jesienią zaczynają balkon odwiedzać goście .  Przemili goście, najczęściej sikorki i dzwońce, a czasami też wróbelki ...  Dziś mamy tak pięknie słoneczny, jesienny dzień, tylko karmników brakuje na balkonie ... póki co :-)))


 Tak bywało :-)))



                
                      W tym roku po osiatkowaniu balkonu gołębie i wrony nie mają szans. Na szczęście otwory w siatce są duże i mam nadzieję, że maluchy sobie poradzą. Jeszcze się zastanawiam jak rozmieścić karmniki / które muszę kupić/, aby ptakom było wygodnie i aby widok był ciekawy.

W poniedziałek ruszam na poszukiwania ........ :-)))

wtorek, 23 października 2012

Apropo szuflandii ;-) cd



                    Mój dzielny, zaradny i samodzielny kotek :-))) Sam sobie otwiera swoją ulubioną szuflandię i się mości, cały szczęśliwy :-)))
 
Nakryłam dziś dziada ... spotkała go szybka eksmisja !!!   Teraz się uczy szafki otwierać :-)))))))
 
 
 

niedziela, 21 października 2012

Zaszufladkowany kocio ;-)))

                            Wystarczy, że była tak trochę niedomknięta i kotek od razu ją zagospodarował. Umościł się i tak sobie spędził w szufladzie prawie godzinę. Nawet Pyśka nie była w stanie go stamtąd wykurzyć :-)



nosek... nosek ... :-))))

czwartek, 18 października 2012

Jesienna panienka ;-)))


                  Za oknem jeszcze piękna złota jesień, cieplutko i słonecznie więc koteczki korzystają z balkonu na całego. Dają radę pomimo zebranego sadełka i kłaczków na zimę :-)))

Się kita nie może zdecydować który parapecik wybrać zewnętrzny czy wewnętrzny ... szaleje i tu i tam :-) 





Spacerniak :-))

                                         










poniedziałek, 15 października 2012

Mała wycieczka z miasta do miasta ;-)))

        Zrobiłam sobie wczoraj małą wycieczkę z mojego miasta do innego miasta. Tym razem pociągiem , bardzo powolnym pociągiem . Trasę którą pokonuje się samochodem w godzinę i dwadzieścia  minut jechałam dwie godziny i siedemnaście minut.
        Ale co tam ...  jest niedzielny bardzo chłodny poranek w przedziale cieplutko, siedzą 3 osoby, pociąg się wlecze, a ja oglądam wspaniałe widoki. Nad rozlewiskiem Gwdy klucze ptaków odlatujących do ciepłych krajów. Dookoła łąki z jesienną szarością, w oddali moreny denne i czołowe porośnięte kolorowym lasem i poranną mgłą.. Na polach pasące się sarenki i polujące sokoły/jastrzębie. Pola obsiane oziminą, rzepakiem i przygotowane do zimy.
W oddali samotne gospodarstwa w szczerym polu.
         Wśród tych wspaniałości przyrody pole ze świeżo skoszonym zbożem /zielonym zapewne na kiszonkę dla zwierząt/, a na polu szaleją trzy koty . Polowały na myszy albo nornice. Wyglądało to wspaniale i zabawnie, prawdziwe ''tygrysy'' w akcji . W tym momencie mój powolny pociąg przy swej powolności jechał zdecydowanie za szybko ... nie mogłam się im przyjrzeć dokładnie. Pomyślałam szczęśliwe kociaki, dookoła pola , można zapolować, żadnych ludzkich osiedli w pobliżu , samochodów .....

Człowiek żyje taki zapracowany, zabiegany na trasie dom - praca, praca - dom, że czasem warto wsiąść do pociągu i pojechać ''przed siebie'' , zobaczyć co za oknem nie wciskając nosa w książkę :-)))



czwartek, 11 października 2012

Łobuziak z grzeczną minką :-)))



Dzisiejszy poranek !!!
Jestem sobie w łazience pod prysznicem ...drzwi na korytarz uchylone i kątem oka obserwuję koteczki. Pysia jak zwykle przycupnęła przy miskach i czeka na śniadanko, natomiast Tygrysso postanowił pobroić.
Pokręcił się trochę koło szafy, otworzył sobie łapką drzwi przesuwne i wyciągnął się do góry, stając niemal na palcach ... przeglądał półki. Upatrzył sobie czarną bluzę ... zaznaczam CZARNĄ, zrzucił ja na podłogę i w zębach przeniósł pod drzwi wejściowe. Umościł sobie legowisko i leży królewicz sobie i czeka. Pilnował drzwi chłopak zeby nikt nie wyszedł.
Bluza oczywiście cała w kłaczkach, kotek lekko obrażony po odebraniu łupu. Przekupiłam go śniadankiem.
Zastanawiam się co oni kombinują gdy nikogo nie ma w domu. Codziennie po powrocie z pracy widzę któreś drzwi  przesunięte/otwarte :-)))











niedziela, 7 października 2012

A taka sobie mała rocznica :-)



                    Jutro miną dwa lata odkąd moje dwa łobuziaki /rodzeństwo/ mieszkają pod moim dachem  …. hmmm ... mieszkamy pod wspólnym dachem .  Szybko minęły czasy małych, rozrabiających koteczków, teraz to dostojne dwa kociska. Są zdrowe  i to najważniejsze, mam nadzieję, że jeszcze spędzimy razem kolejnych parę lat :-)


Pierwszy dzień ... koteczki przytulone, przestraszone, na szczęście trwało to może 5 minut :-)


Pięknie potrafili sie razem bawić ... harcom nie było końca :-)

 Przytulali się, myli nawzajem futerko :-)

Carrington'y .... hehehe :-)

Zawsze i wszędzie razem:-)

Teraz spotkać ich razem to rzadkość, bawią się razem ale sporadycznie ... wydorośleli ...





Pozdrawiamy wszystkich odwiedzających nasz blog   :-) :-) :-)




czwartek, 4 października 2012

Światowy Dzień Zwierząt ... "KAŻDEGO DNIA".






Dziś mieliśmy "Światowy Dzień Zwierząt" - wszystkich zwierząt. 

Jednak skupię się na zwierzętach mi najbliższych  - na kociakach. Odkąd mam dwa , co raz bardziej je kocham, rozumiem, szanuję, ale też co raz mniej rozumiem i szanuję ludzi którzy traktują koty / i nie tylko koty/ jak śmieci. Tak wiele czyta się o topieniu kociąt, o przywiązywaniu psów w  lesie do drzew  /porzucaniu/, o udręce cierpiacych koni w drodze do Morskiego Oka .... mozna by tak wymieniać w nieskończoność ...

Chciałabym, aby każdego dnia był dzień zwierząt, aby codziennie były szanowane, otoczone troską, aby  kociaki znajdowały dom i dobrych ludzi .....


 Moje słodziaki - mam nadzieję, że szczęśliwe :-)))


sobota, 29 września 2012

Jesteśmy na diecie :-)))



J


Moim zgrabnym i smukłym kociakom po sterylizacji  serwowałam karmę  RC-37  dla kastratów, aby nie przytyli.  Ale nic z tego, brzusia się zaokrągliły, urosły podbródki, poliki , a kotki się rozleniwiły. Piórka  i inne ‘’myszy’’ ich nie interesują, laserek jest ok  dopóki nie wyczają skąd pada  światełko . Postanowiłam Dziady odchudzić, przeszliśmy na karmę RC-light. W efekcie koteczkom zwiększył się apetyt , kilogramów … a raczej dekagramów nie ubywa.
Boję się że jak pójdę z tą sprawą do weta to mi zaordynuje tak drogą karmę dietetyczną której i tak nie kupię . I jak tu odchudzić koteczki … albo nie utuczyć bardziej  skoro nawet balkoniku nie będzie przez zimę :-(((

Jakoś  odchudzanie samej siebie lepiej mi idzie :-)))

niedziela, 23 września 2012

Sami sobie poradzimy !



Słoneczko trochę ostro świeciło , roletki spuszczone … tzn kotkom zasłoniłam cały świat.  
Jednak mam pomysłowe kociaki, poradzili sobie jakoś … wystarczyło wejść pod roletę ;-)
Nie ma to jak połobuzować trochę :-)))


 



PS. Odkryłam pewną rzecz która mi sie nie podoba :-(((  
Wszystkie posty , zdjecia w moim blogu dotychczas umieszczałam korzystajac z przeglądarki Internet Explorer . Starałam sie aby to jakos ładnie, estetycznie i czytelnie wygladało. Ku mojemu zdziwieniu zagladając przez Mozillę widze, że w starych postach zdjecia  i teksty się "porozjeżdżały" - sa w innym miejscu niż je wstawiłam.  
Muszę się dostosowć o obu przeglarek najwyraźniej .... :-)

piątek, 21 września 2012

Totalny brak czasu ...


Ostatnio nie mam czasu, aby błysnąć twórczym intelektem …. zarobiona jestem :-)))

Moje koty tez nie próżnują  -  może kilka zdjęć  zapracowanych koteczków  :-)






 Uwielbiam kocie łapki i stópki :-))))

PS. Skończył sie w pewnym sensie problem z  - moimi komentarzami na Waszych blogach, już nie lądują w spamie ku mojej radości.  Przeniosłam sie z przeglądarki Internet Explorer na Mozilla FireFox i tutaj wszystko jest ok . Jak to się dzieje  na IE nie mam pojęcia  :-))




niedziela, 16 września 2012

Parapecikowa panienka :-)


Całe lato dziewczę spędziło na balkonie  - całe noce i dnie  … 

Kiedy Tygrysek wylegiwał się wygodnie w legowiskach,  Pysia zajęła parapet . Szalała przeważnie w nocy  …  jak dużo  gonitw można urządzać na tak małym balkonie. Troszkę przy tym hałasowała, a wszyscy dookoła w nocy mieli okna pootwierane bo upał. Codziennie czekałam czy jakiś sąsiad nie przyjdzie z pretensjami.  Rano siłą trzeba było towarzystwo wciągać do mieszkania przed wyjściem do pracy i zamknieciem na ten czas balkonu.
Parapet zewnętrzny i wewnętrzny to jej królestwo.  I znowu mogę powiedzieć  - jakie szczęście że mam osiatkowany balkon J
Że wspomnę o niezliczonej ilości złapanych i spałaszowanych robaczków, muszek, o przegadanych po kociemu godzinach  - do ptaków, sąsiadów …


Moje koty dwa w pewnym sensie stały się atrakcją dla sąsiednich balkonów gdzie są małe dzieci  ….
„ mamo zobacz kotek , ooooooooo drugi kotek”,
 „on na mnie patrzy”,
„ mogą kotki do mnie przyjść  ?”
 „ mamo zrób coś żeby kotki wyszły na balkon”,
„ możemy mieć kotka ???”
Wygląda na to że dzięki moim kotom, dzieci spędzały letni czas na balkonach  J J J

środa, 12 września 2012

niedziela, 9 września 2012

Pobuuuudkaaaaa ..... !!!!

Ludzie mają różne zabawne doświadczenia ze swoimi kociakami. Są  zabawne, fajniusie, ale jednocześnie uciążliwe i upierdliwe …

U mnie jest tak…skoro świt - codziennie. Godzina 4:00 lub 5:00 rano !!! Zaczyna się dotykanie nosa nosem – mojego nosa, mizianie wibrysami, spacery po mojej osobie, zrzucanie czego sie da, czasami otwieranie szuflady – wchodzenie do niej i wychodzenie, miauczenie /gadanie/, hipnotyczne wpatrywanie się we mnie. A  najlepsze .... kocisko sobie siada na oparciu kanapy i kładzie łapkę mi na głowę, na twarz,  na oczy. Takie pacnięcia są bardzo delikatne, a jaką ma kotek  zafrasowaną minkę przy tym.  Jak nie ma reakcji  się wkurza koteczek  i wymyśla coś nowego ...... Te szaleństwa to Tygrysssso , Pyśka tylko się przygląda, czasami przyjdzie położyć sie na plecy - moje plecy ..... no i takie są z nimi poranki ... CODZIENNIE !!! 
Ale, co mi tam, wstanę, wsypię po 4 chrupki do michy ... koty szczęśliwe, a ja śpię dalej - jak sie uda, albo nie /najczęściej/..... nic na to nie poradzę. Przyzwyczaiłam się :-)))) 

A Wy jakie macie poranki ....  :-)))

niedziela, 2 września 2012

No co ... to przecież nie ja ...


Winowajcy tylko ogon widać :-)))

Myslałam, że ocaliłam kaktusy  - jednak nie do końca. Cóż poradzić jak banditos lubią broić ...